Drugiego czerwca po godzinie dziewiętnastej Grażyna Mocek wracała z córką z lekcji muzyki. Do domu jednak nie dotarły. Dziewczynka została potrącona przez samochód i została sparaliżowana. Sprawca nie udzielił pomocy i uciekł z miejsca wypadku.

Policja umorzyła sprawę, tłumacząc się brakiem dowodu. Zdesperowana Grażyna Mocek zwróciła się o pomoc do redakcji Pulsu Dnia. Dzięki dziennikarskiemu śledztwu udało się ustalić, że właścicielem pojazdu jest policjant, który wcześniej prowadził dochodzenie w sprawie wypadku. Krył swojego 18-letniego syna Roberta M., który w dniu nieszczęśliwego wypadku razem z z przyjacielem wracał z pracy. Zarówno kierowca oraz pasażer zostali zatrzymani i postawiono im zarzuty spowodowania wypadku, nieudzielenia pomocy i ucieczki z miejsca zdarzenia. Grozi im do 5 lat więzienia. Policjant, który nie dopełnił obowiązków, został zawieszony. Nie przyznają się do winy i nie czują skruchy.

Dziewczynka ma szansę na uzyskanie odszkodowania, a dobre serce naszych czytelników sprawiło, że udało się uzbierać kwotę na operację w Niemczech, dzięki której stanie na nogi.