Nasz redakcyjny kolega cały czas jest na miejscu. Jak ustalił, jedną z zakładniczek była ciężarna kobieta, która w wyniku stresu zaczęła rodzić. Porywacz wypuścił ją z kawiarni dzięki interwencji pozostałych zakładników. Trafiła pod opiekę ratowników medycznych

- Dawno nie przeżyłam takiego stresu. Pierwszy raz miałam kontakt z bronią i to od razu wycelowaną we mnie. Cieszę się, że dzidziuś jest zdrowy! – powiedziała kobieta.

Do akcji wezwano jednostkę antyterrorystyczną oraz snajpera. Policjanci rozpoczęli negocjacje, ale Kamil N. nie przedstawił żadnych żądań. Okazało się, że jedną z zakładniczek była nasza dziennikarka Kalina Sławińska, która podjęła dialog z napastnikiem! Udało się go obezwładnić i  trafił do aresztu.

Rodzinne problemy – co się właściwie wydarzyło?

Jak udało nam się ustalić, mężczyzna zdecydował się na tak drastyczny krok w akcie desperacji. Załamał się po tym, gdy zostawiła go żona.

- Awantury były, ganiali się po ulicy. Ona miała kochanka, a on nie mógł tego znieść. Żona miała go za nieudacznika, który nie potrafi zarobić na rodzinę. Wyprowadziła się i zabrała córkę – powiedziała naszej redakcji sąsiadka niedoszłego terrorysty.

Po kilkudziesięciu minutach mężczyzna poddał się i został zatrzymany przez antyterrorystów. Miał przy sobie pistolet hukowy, który nie stanowił bezpośredniego zagrożenia dla ludzi. Według opinii biegłych Kamil N. nie działał racjonalnie, dlatego został skierowany na obserwację psychiatryczną.