Chyba każdy z nas marzy o wielkiej miłości, która pokona wszelkie trudności i niepowodzenia. Beata Wojciechowska i Stanisław Wardak udowadniają, że taka istnieje!

Ich życiorys to scenariusz rodem z hollywoodzkich komedii romantycznych! Beata i Stanisław poznali się ponad 50 lat temu w Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika w Barczynie. Między nimi od razu zaiskrzyło. Niestety drobny konflikt pokrzyżował ich plany na wspólną przyszłość, a ich drogi się rozeszły.

- Byłem młodym, początkującym poetą, wydawało mi się, że świat należy do mnie! A moja Beatka skrytykowała moje wiersze…  Pokłóciliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę – wspomina pan Stanisław.

Później zakochany mężczyzna wielokrotnie próbował skontaktować się z miłością swojego życia. Pisał do niej przepiękne, romantyczne listy, w których używał pseudonimu „Dante Spolski”, a swoją ukochaną Beatę pieszczotliwie nazywał „Beatrycze”. Proponował spotkania w kawiarni  przy kinie „Wrzosik”.  Na próżno. Beata wyjechała z Barczyna i listy do niej nie dotarły. Para próbowała ułożyć sobie życie na nowo, ale żadne z nich nie zapomniało o pierwszej, prawdziwej miłości.

Listy Stanisława zostały odnalezione w kamienicy przy ulicy Słodowej. Właściciel budynku przyniósł je do naszej redakcji. Dzięki akcji zorganizowanej na łamach naszego portalu, udało się odnaleźć zarówno nadawcę, jak i adresatkę przesyłek!

Po 50 latach Beacie i Stanisławowi w końcu udało się spotkać w kawiarni „Wrzosik” i nadrobić utracony czas! Co więcej, poeta… oświadczył się swojej muzie! Ta para udowodniła, że prawdziwa miłość jest niezwyciężona! A cała redakcja „Pulsu Dnia” życzy zakochanym dużo szczęścia!

 

 

 

 

 

Osoby zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com