Trzy rodziny straciły kilkadziesiąt tysięcy złotych przez nieuczciwego posiadacza działki przy ulicy Jeziornej. Sprytny oszust wybrał kilka kompletów wypisów z księgi wieczystej oraz z ewidencji gruntów i budynków, a następnie ogłosił sprzedaż ziemi w bardzo atrakcyjnej cenie.  Proceder był prosty: spotkania z kupcami umawiał w różnych godzinach i u różnych notariuszy. Wszystkie dokumenty były aktualne i wiarygodne, bo pochodziły z poprzedniego dnia, dlatego żaden notariusz nie zauważył oszustwa. Mężczyzna po dokonaniu wszystkich transakcji chciał uciec do Meksyku – miał już kupione bilety.  Ten przemyślany plan doszedłby do skutku, gdyby nie przypadkowe spotkanie oszukanych rodzin na feralnej działce.

- Długo szukaliśmy wymarzonej działki. Po wielu miesiącach znaleźliśmy ofertę przy ulicy Jeziornej i postanowiliśmy ją kupić. Po transakcji pojechaliśmy ją jeszcze raz obejrzeć i nagle pojawiło się inne małżeństwo, które twierdziło, że to ich działka. Wszystkie moje marzenia w jednej chwili legły w gruzach! Jestem zdruzgotana! – powiedziała nam jedna z oszukanych.

Śledztwo „Pulsu dnia” doprowadziło nas do kolejnego notariusza, u którego inne małżeństwo właśnie dokonało zakupu. Doszło do konfrontacji, która skończyła się próbą ucieczki właściciela i jego obywatelskim zatrzymaniem. Mężczyzna wypierał się zarzutów i próbował uciec, ale ostatecznie trafił na komendę, a sprawa do sądu.

         

Jak udało nam się ustalić, ostatecznie bitwę o działkę wygrał niepochodzący z Barczyna Kazimierz Barski. Przedsiębiorca jako pierwszy złożył ofertę kupna, a dzięki sprytowi jego notariusz najszybciej złożył wpis w księdze wieczystej.

- Pieniądze po zakończeniu śledztwa zostaną zwrócone rodzinie. A działka jest tymczasowo zabezpieczeniem pożyczki, której udzieliliśmy. Gdybym tego nie zrobił, to ja mógłbym najwięcej stracić. Bardzo mi przykro, że pozostałe rodziny są poszkodowane, ale po prostu byłem najszybszy.  – powiedział naszej redakcji nowy właściciel działki, Kazimierz Barski 

Pozostałe rodziny zostały na przysłowiowym lodzie i muszą czekać na finał postępowania  cywilnego –  bez działki i bez pieniędzy.