W Urzędzie Gminy powinno się pomagać obywatelom. Zamiast tego mieszkańcy są lekceważeni i zbywani. Pani Marzena Sokół i jej dwójka dzieci od pół roku oczekują na lokal mieszkaniowy. Cierpi na tym jej rodzina, ale… cierpią również właściciele mieszkania, którzy też są w trudnej sytuacji materialnej. Czy gmina znajdzie winnych tej sytuacji i co zrobi w tej sprawie?

Mieszkanie pani Marzeny wylicytowało młode małżeństwo – Tomasz i Marika Korniewscy. Para wiedziała, że nabywa  mieszkanie z lokatorami, ale byli zdesperowani. Spodziewają się pierwszego dziecka,  a obecnie mieszkają u rodziców w dwupokojowym mieszkaniu. Lokal Marzeny Sokół był ich ostatnią nadzieją i szansą na usamodzielnienie się.

Tuż po licytacji obie rodziny spotkały się, aby ustalić szczegóły. Pani Marzena obiecała, że wyprowadzi się, gdy gmina zaproponuje jej mieszkanie zastępcze. Lokal komunalny się znalazł, ale warunki, które w nim panowały, były nieodpowiednie do wychowania dwójki dorastających dzieci

- Ucieszyłam się, że tak szybko udało się znaleźć nowe mieszkanie. Niestety rozczarowałam się. To była prawdziwa rudera, mieszkanie było zrujnowane i zagrzybione. Odmówiłam i czekałam na kolejną propozycję – relacjonowała Marzena Sokół.

Ta sytuacja trwała ponad pół roku. Państwo Korniewscy powoli tracili cierpliwość, bo nieubłaganie zbliżał się termin narodzin ich dziecka. Pan Tomasz postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i samodzielnie pozbyć się lokatorów z mieszkania. Nie zdawał sobie sprawy, że łamie prawo.

Sprawę udało się wyjaśnić dzięki pomocy Bogdana Krzosa, który od kilkunastu lat zajmuje się nielegalnymi eksmisjami w Barczynie. Pani Marzenie i państwo Korniewscy doszli do porozumienia, a  dzięki ogłoszeniu umieszczonym na naszym portalu  udało się znaleźć nowe mieszkanie dla pani Marzeny i jej dzieci.

Tej sytuacji można było uniknąć. Niestety przez absurdy prawne oraz urzędników i policjantów, którzy nie potrafili zareagować, cierpieli niewinni ludzie.