Co tydzień gospodarze z okolicznych wsi przyjeżdżają do Barczyna, aby wziąć udział w nietypowych wyścigach. Nie mają jednak szybkich samochodów czy pięknych wierzchowców. W zawodach biorą udział… kury.

Rolnicy starannie przygotowują się do cotygodniowych mistrzostw. Każdy z trenerów obmyśla własną strategię, żeby to właśnie jego zawodniczka zdobyła tytuł najszybszej kury w regionie. Niektórzy codziennie wstają na trening wraz z pierwszym pianiem koguta. Inni karmią swoje ptaki staranie wyselekcjonowaną paszą, aby były silne i zdrowe.  Od kilku tygodni kurą, która znosi złote jajka, jest Eliza. To prawdziwa mistrzyni zawodów.

- Codziennie rozmawiam z moją kurą i mówię jej, że te zawody są dla mnie ważne. Wiem, że ona rozumie, bo zdobyła tytuł pięć razy z rzędu. Zrobiła to dla mnie i jestem z niej bardzo dumny! Niestety były to jej ostatnie mistrzostwa, czas na zasłużoną emeryturę. Obecnie trenuję jej następczyni Celinę – chwali się trener gwiazdy, rolnik z Grzybowa.

Zasady są proste. Trenerzy trzymają ptaki w dłoniach i zajmują pozycję na starcie. Kiedy sędzia daje sygnał, kury są wypuszczane. Ich celem jest ziarno, które znajduje się na mecie zlokalizowanej kilka metrów dalej. Wygrywa ta, która jako pierwsza dobiegnie i zje ziarenko.  Z tygodnia na tydzień konkurencja jest coraz silniejsza. W zawodach może wziąć udział każdy. Potrzebne są tylko chęci i … kura.