„Dobry pączek ma złoty obrączek” - pod takim hasłem odbyła się kolejna edycja konkursu jedzenia pączków na czas! Zasady były proste: należało zjeść ich jak najwięcej. W tym roku do rywalizacji stanęło sześciu łasuchów, którzy łącznie zjedli aż 76 pączków! Do wyboru mieli z marmoladą oraz z powidłami. Gramatura każdego pączka była zbliżona, dlatego uczestnicy mieli równe szanse.

- Jedzenie pączków to lokalna tradycja. Nasza cukiernia słynie z najlepszych słodkości w okolicy, dlatego cieszymy się, że możemy dzielić się tym dobrem z mieszkańcami –  powiedział nam właściciel cukiern, która przygotowała pączki dla uczestników.

 Rywalizacja była zacięta, a konkurencja silna. Faworytką była zeszłoroczna Królowa Pączków pani Kąkolska, jednak nieoczekiwanie została zdetronizowana przez dziennikarza naszego portalu Aleksandra Kasprzyka. Do zawodów zgłosił się w ostatniej chwili, zjadł 28 pączków i pobił rekord wsi Niezgoda. Pani Kąkolska nie oddała korony łatwo, zjadła zaledwie  jeden pączek mniej! Zaraz za nią uplasował się pan Grzybowski z wynikiem 25 pączków. Jaki jest sposób na zjedzenie takiej ilości słodyczy? Uczestnicy mieli różne techniki -  brali małe kęsy, które dokładnie gryźli, pączki popijali wodą lub zgniatali, aby były mniejsze. Niektórzy przygotowania do konkursu rozpoczęli ze sporym wyprzedzeniem.                                 

 - Zdecydowanie to mój ulubiony sport. Kilka dni przed konkursem piłam dużo herbaty i nie jadłam żadnych słodyczy. Szkoda, że nie wygrałam, ale było pysznie. Myślę, że aż do przyszłego roku chyba nie spojrzę na pączki  – żartowała zdobywczyni drugiego miejsca.

                                         

Wszystkim łasuchom rozdano pamiątkowe dyplomy, a trójka najlepszych otrzymała nagrody rzeczowe. A nasza redakcja gratuluje redaktorowi Aleksandrowi!                        

- No co? Jestem w tym dobry i już. I nie wstydzę się tego! O! – skomentował swoją wygraną nasz dziennikarz.