Skandal w schronisku „Aport” przy ulicy Wapiennej! Bezpańskie psy były zmuszane do udziału w nielegalnych walkach! Podczas zatrzymania doszło do strzelaniny. Sprawę bada policja.

„Aport” miał być dla psów miejscem, w którym otrzymają potrzebną opiekę i ciepły kąt. Okazało się, że to tylko pozory. W rzeczywistości była to przykrywka do prowadzenia nielegalnego biznesu – walk psów.  Zwierzęta były głodzone, maltretowane i podjudzane przeciwko sobie. Co tydzień organizowano zawody, w których psy walczyły między sobą.

Schronisko stało się dla Krzysztofa S. prawdziwą żyłą złota. Zarabiał pieniądze dzięki zakładom, a dodatkowo dostawał unijne dotacje czy charytatywne wpłaty od okolicznych mieszkańców.  Dzięki solidnym łapówkom, Urząd Miasta przymykał oko na to, co dzieje się za bramą schroniska.

Sprawa wyszła na jaw dzięki zgłoszeniu pani weterynarz Laurze Kowalik. Kobieta zgłosiła się do nas, gdy pod jej opiekę trafił zmaltretowany psiak. Dzięki śledztwu dziennikarzy Pulsu Dnia udało się ustalić co tak naprawdę dzieje się w „Aporcie”.

Podczas próby zatrzymania uczestników nielegalnych walk doszło do strzelaniny, w której został lekko ranny jeden z naszych reporterów - Maksymilian Białek. Policji nie udało się pojmać wszystkich. Organizator walk psów uciekł, ale błyskawiczna reakcja policji sprawiła, że został złapany pod Warszawą. Na terenie schroniska znaleziono ring, klatki oraz nagrania z walk.

Jeden z pracowników schroniska, który próbował zapobiec brutalnym rozrywkom swojego pracodawcy, został ciężko pobity i trafił do szpitala. Jego zeznania pomogą sądu wydać odpowiedni wyrok…